- Zimno mi . - przyznałam wtulając się w ciepłe ciało Seana.
- Poczekaj , pójdę po drugi koc . - chłopak zniknął w drzwiach mojego pokoju .
Była ciemna noc . Dochodziła północ . Rodzice pojechali w odwiedziny do rodziny na północy kraju . Wrócą najwcześniej za dwa dni .
- Mam ! - Sean trzymał w swojej silnej dłoni szary koc w kratę.
Kiedy już wygodnie ułożeni leżeliśmy na łóżku Sean powiedział niespodziewanie :
- Pragnę cię .
- Ja ciebie też - pocałował mnie namiętnie sunąc ręką po moim ciele . Zatrzymałam ją w porę.
- Nie jestem gotowa - pisnęłam . Taka była prawda . Kochałam go całym sercem i pragnęłam tego najbardziej na świecie . Ale bałam się , nie byłam pewna . Na szczęście Sean - mężczyzna mojego życia bez oporu przestał i ucałował moje czoło .
Za to właśnie go szanowałam . Mimo , że bardzo tego chciał , zrezygnował , bo moje szczęście było dla niego ważniejsze .
To właśnie jedna z wielu cech , które sprawiły , że tak bardzo go polubiłam . Nie był jak inni chłopcy . Nie stawiał na swoim , tylko na tym co osądziła najważniejsza dla niego osoba .
- Ale całować zawsze się możemy ... - rzuciłam się na niego .
Całowaliśmy się zawzięcie ciągnąc za podkoszulki .
- Szaleje na twoim punkcie - przyznałam oddychając ciężko .
Po jakiejś godzinie czystej namiętności , moje usta były wyczerpane .
- Co to było ? - Nagle wzdrygnęłam się .
- O co chodzi ?
- zapytał Sean , jakby na prawdę nic nie usłyszał .
- Mogłabym przysiądź , że coś słyszałam .- naciągnęłam koc bardzo wysoko , tak , że zakrył nawet moją szyję . - Zapal światło ! - pisnęłam .
Kiedy mój pokój się rozświetlił rozejrzałam się niespokojnie .
- Jest burza .- zakomunikował Sean odsuwając rolety i patrząc w okno .
- To coś innego - spojrzałam na niego . Niespodziewanie światło zgasło.
- Nie ma prądu . - stwierdził - Macie gdzieś latarkę ?
- W szufladzie w kuchni .
- Chodź ze mną .
Zeszliśmy po schodach . Ciężkie krople deszczu uderzały w szyby okien . Nieoświetlona kuchnia wyglądała strasznie . Bałam się przejść przez własny dom . Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło.
Wskazałam palcem na szufladę , w której schowana była latarka . Sean wyciągnął i zapalił ją , tworząc bardzo intymną atmosferę . Patrzyliśmy na siebie z tajemniczym uśmieszkiem .
Zamarłam , kiedy usłyszałam głuchy łomot .Tamten odgłos , nie był podobny do tego . Wtedy miałam przeczucie , że ktoś chodził po drewnianej podłodze , mocno uderzając w posadzkę . Nie myliłam się .
.- Co to było ?! - wrzasnęłam podchodząc bliżej Seana .
Sean poświecił latarką na podłogę . Były na niej odbite ślady , dużych , mokrych od deszczu i błota butów .
Podeszłam bliżej , aby przyjżec się im dokładniej . Na jednym z odcisków widać było odbity znak , zdaje się , że marka obuwia . Były to trampki Converse .Miałam kilka par takich samych . Nie trudno było rozpoznać podeszwę .
- Ktoś tu był .. - szepnęłam pełna obaw .
- Na to wygląda . - Sean położył rękę na kieszeni , aby w razie konieczności wysunąć z niej broń . - Chodź za mną i nie wychylaj się .
Ruszyliśmy w stronę salonu . Moje serce przepełnione było bólem i strachem . Myślałam , że zaraz zwymiotuję .
Sean szedł wolno rozglądając się . Nagle opętał nas zimny i nieprzyjemny chłód . Nie bez powodu . Jedno z wielu okien w salonie , było stłuczone . Pozostało po nim tylko mnóstwo lśniących drobinek .
- Boże .. - w tej chwili już nie mogłam się opanować .Moje oczy lśniły , napełnione złami .
- Patrz - Sean wskazał na kominek . Nie trudno było zauważyć leżący pod nim kamień . Chłopak ostrożnie podszedł po niego . Z drętwą miną ukazał mi jego jedną stronę . Teraz nie byłam ani zła ani przerażona . Byłam na skraju załamania .
Kamień był atrapą , która była metodą na następną wiadomość . Była ona krótka i dawała do zrozumienia więcej , niż poprzednia . Wszędzie rozpoznałabym to pismo . Należało do Gwen . Pękate litery z zawijanymi końcami składały się w napis " Help me ".
Forget ...
Szczęśliwe przyjaźnie i związki tak na prawdę nie zawsze są doskonałe . A już na pewno nie , jeśli w grę wchodzą gangsterzy , którzy zrobią wszystko , żeby postawić na swoim . Czy Hana zdoła podnieść się po porwaniu i anonimowych wiadomościach jeżących włos na głowie ? Przekonajcie się , co mafia ma do zaoferowania ...
26 maja 2013
25 maja 2013
5. Mała suka
- Jak było z Seleną ? - pytał Sean . Wrócił do domu około dwie godziny po mnie . Przesiedziałam je zamknięta w łazience . Nawet teraz , w obecności swojego chłopaka cała się trzęsłam .
- Lepiej powiedz , jak poszedł ci kurs ? - zapytałam odwodząc go od tematu . Miałam nikomu nic nie mówić , i tak powinnam zrobić .
- Dobrze . Zdałem . Teraz mogę cię zawieźć gdzie tylko zechcesz . Co powiesz na wakacje nad Morzem Bałtyckim ? - zapytał degustując kanapkę .
Nie usłyszałam jego pytania . Siedziałam drętwo malując paznokcie u nóg . Wyszły dość nierówno ze względu na moje roztargnienie . Bałam się .
- Kotku - podszedł do mnie odkładając drugie śniadanie . - Co się stało ? - kucnął.
- Hym ? - westchnęłam - Nie , nic .
- Nie .Coś się stało . Widzę po twoich oczach . Są dzisiaj smutne - pogładził mnie po policzku .
- Wydaje ci się - wzdrygnęłam odkładając miętowy lakier na stół . - Wszystko w porządku . - skłamałam po raz drugi .
- Znów myślisz o Gwen ? - zagadnął .
- 24 godziny na dobę od dwóch tygodni . - westchnęłam.
- Przecież wiesz , że policja szuka sprawcy . Węszyłem dzisiaj rano koło domu . Niestety nic nie udało mi się znaleźć . Wiedź , że zależy mi na Gwen i postaram się pomóc w jej odnalezieniu . Musisz coś dla mnie zrobić . - spojrzał mi prosto w oczy .
- Co takiego ? - odwzajemniłam kontakt wzrokowy .
- Nie myśl o niej . Zostaw tę sprawę w rekach policji i moich . A teraz chodźmy do kina . Sprawdziłem , że grają dzisiaj ,, Dzień na Madagaskar " - zrobił pytającą minę . - No nie wiem . Chyba jestem zbyt zdołowana , żeby oglądać komedię - chciałam się jakoś wywinąć . Nie znoszę okłamywać najważniejszych ludzi w moim życiu . W ogóle nie cierpię kłamać .Co on by o mnie pomyślał , gdyby dowiedział się , że ukrywam przed nim wiadomości od złoczyńcy ?
- To właśnie jest bardzo dobry pomysł . Film odciągnie od ciebie złe myśli . - wziął mnie za rękę i pociągnął .
- Uważaj ! Dopiero co pomalowałam ! - wrzasnęłam pokazując na paznokcie .
- Kocham cię . Właśnie taką . - na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech . Puścił do mnie oko .
- Mój ty łobuziaku ! - wstałam i przytuliłam się do niego mocno . Nie zważając , czy lakier jest mokry czy nie .
- To idziemy do kina ? - wziął mnie w objęcia .
- Oczywiście , że tak - zabrałam kurtkę , włożyłam czarne szpilki i byłam gotowa .
- Bierzemy popcorn ? - zapytałam robiąc słodkie oczy kociaka .
- Seksowne spojrzenie . To lubię . - szepnął i kupił cały ekwipunek .
Co jakieś pięć minut rozglądałam się dookoła w niepewności . Sean trzymał mnie za rękę ,ale adrenalina przepełniła moje żyły . Bałam się , że autor wiadomości tekstowej czyha za rogiem , na okazję , aż będę sama .
- Kotek , przestań się już zamartwiać . Wiesz , co mam w kieszeni ? - zapytał przekonany , że znam odpowiedź .
- Szczerze , to wolałabym nie wiedzieć. Sean uśmiechnął się tajemniczo i razem ruszyliśmy do sali razem z kilkoma ludźmi . Zajęliśmy miejsca w szóstym rzędzie .
- Proszę o wyłączenie telefonów i nie używanie kamer oraz innym urządzeń nagrywających . - usłyszeliśmy głos kobiety , która przemówiła do nas ze środka sceny . Z tego pośpiechu zapomniałam wziąśc telefon . Sean natomiast sięgnął do kieszeni , żeby go wyciągnąć .
Na sali zrobiło się zupełnie ciemno . Widziałam tylko zarys twarzy Seana , który był widoczny o świetle bijącym z jego iphona .
- Zaczyna się - tyrpnęłam go , kiedy ekran zalał się niebieskością .
- Już - powiedział . - Sekundę .
Na ekranie dużego monitora pojawiły się pierwsze reklamy . Hana tyrpnęła mnie po raz drugi . Chciałem jeszcze sprawdzić anonimową wiadomość , którą dostałem dwie minuty temu . Jednak pech chciał , że telefon mi się zaciął .
Rozpoczął się seans . W świetle bijącym od pulpitu widziałem piękny uśmiech swojej dziewczyny . Tego właśnie potrzebowałem . Dowodu , że mimo tego nieszczęśliwego porwania , zapewne jej szczęście .
Z rozmyśleń wyrwało mnie wibrowanie telefonu . Wiadomość się załadowała . Przewertowałem tekst niespokojnie . Gorzej . Byłem wręcz załamany . Spojrzałem jeszcze raz na Hanę . Jej perłowe zęby lśniły . Czułem jej słodki zapach maliny , i dotyk dłoni , którą trzymała na moim kolanie .
Tekst wiadomości brzmiał ,, Jesteś osobą , która może , a raczej ma pomóc jednej naszej znajomej . Gwen jest bardzo miła . Chyba nie chcesz , żeby coś jej się stało ? Nie próbuj nawet pomagać policji . Inaczej twoja mała suka też na tym ucierpi ."
- Lepiej powiedz , jak poszedł ci kurs ? - zapytałam odwodząc go od tematu . Miałam nikomu nic nie mówić , i tak powinnam zrobić .
- Dobrze . Zdałem . Teraz mogę cię zawieźć gdzie tylko zechcesz . Co powiesz na wakacje nad Morzem Bałtyckim ? - zapytał degustując kanapkę .
Nie usłyszałam jego pytania . Siedziałam drętwo malując paznokcie u nóg . Wyszły dość nierówno ze względu na moje roztargnienie . Bałam się .
- Kotku - podszedł do mnie odkładając drugie śniadanie . - Co się stało ? - kucnął.
- Hym ? - westchnęłam - Nie , nic .
- Nie .Coś się stało . Widzę po twoich oczach . Są dzisiaj smutne - pogładził mnie po policzku .
- Wydaje ci się - wzdrygnęłam odkładając miętowy lakier na stół . - Wszystko w porządku . - skłamałam po raz drugi .
- Znów myślisz o Gwen ? - zagadnął .
- 24 godziny na dobę od dwóch tygodni . - westchnęłam.
- Przecież wiesz , że policja szuka sprawcy . Węszyłem dzisiaj rano koło domu . Niestety nic nie udało mi się znaleźć . Wiedź , że zależy mi na Gwen i postaram się pomóc w jej odnalezieniu . Musisz coś dla mnie zrobić . - spojrzał mi prosto w oczy .
- Co takiego ? - odwzajemniłam kontakt wzrokowy .
- Nie myśl o niej . Zostaw tę sprawę w rekach policji i moich . A teraz chodźmy do kina . Sprawdziłem , że grają dzisiaj ,, Dzień na Madagaskar " - zrobił pytającą minę . - No nie wiem . Chyba jestem zbyt zdołowana , żeby oglądać komedię - chciałam się jakoś wywinąć . Nie znoszę okłamywać najważniejszych ludzi w moim życiu . W ogóle nie cierpię kłamać .Co on by o mnie pomyślał , gdyby dowiedział się , że ukrywam przed nim wiadomości od złoczyńcy ?
- To właśnie jest bardzo dobry pomysł . Film odciągnie od ciebie złe myśli . - wziął mnie za rękę i pociągnął .
- Uważaj ! Dopiero co pomalowałam ! - wrzasnęłam pokazując na paznokcie .
- Kocham cię . Właśnie taką . - na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech . Puścił do mnie oko .
- Mój ty łobuziaku ! - wstałam i przytuliłam się do niego mocno . Nie zważając , czy lakier jest mokry czy nie .
- To idziemy do kina ? - wziął mnie w objęcia .
- Oczywiście , że tak - zabrałam kurtkę , włożyłam czarne szpilki i byłam gotowa .
- Bierzemy popcorn ? - zapytałam robiąc słodkie oczy kociaka .
- Seksowne spojrzenie . To lubię . - szepnął i kupił cały ekwipunek .
Co jakieś pięć minut rozglądałam się dookoła w niepewności . Sean trzymał mnie za rękę ,ale adrenalina przepełniła moje żyły . Bałam się , że autor wiadomości tekstowej czyha za rogiem , na okazję , aż będę sama .
- Kotek , przestań się już zamartwiać . Wiesz , co mam w kieszeni ? - zapytał przekonany , że znam odpowiedź .
- Szczerze , to wolałabym nie wiedzieć. Sean uśmiechnął się tajemniczo i razem ruszyliśmy do sali razem z kilkoma ludźmi . Zajęliśmy miejsca w szóstym rzędzie .
- Proszę o wyłączenie telefonów i nie używanie kamer oraz innym urządzeń nagrywających . - usłyszeliśmy głos kobiety , która przemówiła do nas ze środka sceny . Z tego pośpiechu zapomniałam wziąśc telefon . Sean natomiast sięgnął do kieszeni , żeby go wyciągnąć .
Na sali zrobiło się zupełnie ciemno . Widziałam tylko zarys twarzy Seana , który był widoczny o świetle bijącym z jego iphona .
- Zaczyna się - tyrpnęłam go , kiedy ekran zalał się niebieskością .
- Już - powiedział . - Sekundę .
Na ekranie dużego monitora pojawiły się pierwsze reklamy . Hana tyrpnęła mnie po raz drugi . Chciałem jeszcze sprawdzić anonimową wiadomość , którą dostałem dwie minuty temu . Jednak pech chciał , że telefon mi się zaciął .
Rozpoczął się seans . W świetle bijącym od pulpitu widziałem piękny uśmiech swojej dziewczyny . Tego właśnie potrzebowałem . Dowodu , że mimo tego nieszczęśliwego porwania , zapewne jej szczęście .
Z rozmyśleń wyrwało mnie wibrowanie telefonu . Wiadomość się załadowała . Przewertowałem tekst niespokojnie . Gorzej . Byłem wręcz załamany . Spojrzałem jeszcze raz na Hanę . Jej perłowe zęby lśniły . Czułem jej słodki zapach maliny , i dotyk dłoni , którą trzymała na moim kolanie .
Tekst wiadomości brzmiał ,, Jesteś osobą , która może , a raczej ma pomóc jednej naszej znajomej . Gwen jest bardzo miła . Chyba nie chcesz , żeby coś jej się stało ? Nie próbuj nawet pomagać policji . Inaczej twoja mała suka też na tym ucierpi ."
24 maja 2013
4. Pamiętaj , że wszytko ma dwie strony
- Jak ty się mała czujesz ? - zapytała mnie Selena delikatnie głaszcząc po ramieniu.
Siedziałyśmy w pobliskiej kawiarni Bee . Wyszłam razem ze starszą siostrą . Sean miał dzisiaj test na prawo jazdy . Był zdruzgotany i nie chciał się ze mną rozstawać . Cudem zgodził się , gdy w odwiedziny przyjechała Selena i zaproponowała ,, opiekę nade mną " .
- Nie jest najlepiej .. - przyznałam biorąc łyk słodkiego ponczu malinowego . - W każdym razie dziękuję , że przyjechałaś . - Rozglądnęłam się dyskretnie we wszystkie strony , szukając jakiegoś podejrzanego . Na szczęście nikt mnie nie obserwował .
- Wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć - Selena pokiwała głową pewna siebie .- Czy w śledztwie są jakieś nowe dowody ?
- Pan Barey , pamiętasz go ? - zapytałam .
- A , tak . - wzdrygnęła .- Co z nim ?
- To on prowadzi dowodzenie . Na razie nic nie znalazł . Mówił , że wszystkie dowody wskazują na to , że Gwen używała samoobrony . Mam nadzieję , że nic jej nie jest - spuściłam głowę przypominając sobie twarz Gwenny .
Nigdy na tak długo się z nią nie rozstawałam . Odczuwałam tęsknotę , wewnętrzny ból , brak bliskiej osoby .
- Też mam taką nadzieję - Selena popatrzyła na mnie z politowaniem i ukradkiem spojrzała na zegarek - O matko , muszę już lecieć . Ale się zasiedziałam ! Zapomniałam , że o szesnastej powinnam odebrać Timmiego z przedszkola !
- Oh - wstałyśmy i odeszłyśmy od stołu .
- Chodź ze mną . Nie puszczę cię samej .
- Nie , idź odebrać małego . - Selena spojrzała na mnie spode łba . - Od porwania Gwen minęły dwa tygodnie . Nie wychodziłam z domu z obawy przed światem. Proszę , bądź spokojna . Za pięć minut będę już w domu . Nic mi nie grozi .- tłumaczyłam , lecz moje obawy od początku były takie same . Nie chciałam tylko , żeby inni tak bardzo się mną przejmowali . Mają swoje życie - a ja swoje . Muszę stanąć na nogi , inaczej już nigdy się nie otrząsnę .
- Ooh ! - westchnęła ciężko . - Tylko zadzwoń , gdy będziesz już w domu .
- Dzięki - pocałowałam ja w policzek i odeszłam w przeciwną stronę .
Mimo , iż serce dalej bolało mnie z obawy nad przyjaciółką dzisiaj znów uznałam , że życie jest piękne . Ptaki ćwierkały radośnie skakając po gałązkach drzew . Tłumy ludzi przemieszczały się po drodze , rozmawiając i śmiejąc się . Wszystko to podkreślało mocno świecące słońce . Zboczyłam na pobliską drogę oglądając wystawy sklepów . Szłam prosto przed siebie opalając twarz i blade po zimie nogi . Mimo , iż gardło trochę mnie bolało pozwoliłam sobie na średniego loda z posypką kakaową . Nie zrezygnowałam też ze zrobienia sobie zdjęć w automacie . Wyszłam prześlicznie mimo podpuchniętych jeszcze od płaczu oczu . Wciąż znajdowałam się w centrum więc ruch na ulicach był dość spory . Ledwo zdołałam przebrnąć w kierunku zmierzającej do mojego domu ulicy, gdzie również nie brakowało żywych dusz . Było jeszcze bardziej gwarno i gorąco .
W skupieniu starałam się oglądać małe fotki . Na każdej miałam inną minę , co sprawiało , że śmiałam się z samej siebie . Odruchowo odwróciłam je na drugą stronę , aby zobaczyć z jakiej firmy są wywołane . W tej chwili moje serce się zatrzymało a krew odpłynęła z wszystkich możliwych miejsc . Zgromadziła się w sercu , które eksplodowało niczym baba jądrowa .
Po drugiej stronie wywołanego ciągu zdjęć , dużymi drukowanymi literami pisało ,, Zamilcz na zawsze , a ktoś bardzo ci bliski dostanie jeszcze jedną szansę . Ostatnią "
Kto to napisał ?! Kto szedł za mną ?!
Kiedy zdjęcia się wywoływały , a ja byłam jeszcze w środku , poprawiając makijaż , ktoś musiał je zabrać , napisać to ostrzeżenie i włożyć z powrotem , zanim zdążyłam wyjść i się zorientować . Owszem , na rynku był tłum ludzi , ale ten ktoś musiał obserwować mnie od dłuższego czasu .
Kto mógłby być tak sprytny i niezauważalny ?
W niepokoju rozejrzałam się dookoła . Tłumy nagle się rozrzedziły . Przycisnęłam zdjęcie do piersi i pobiegłam w kierunku domu , aby jak najszybciej zamknąć się na klucz . Najlepiej dwa .
Siedziałyśmy w pobliskiej kawiarni Bee . Wyszłam razem ze starszą siostrą . Sean miał dzisiaj test na prawo jazdy . Był zdruzgotany i nie chciał się ze mną rozstawać . Cudem zgodził się , gdy w odwiedziny przyjechała Selena i zaproponowała ,, opiekę nade mną " .
- Nie jest najlepiej .. - przyznałam biorąc łyk słodkiego ponczu malinowego . - W każdym razie dziękuję , że przyjechałaś . - Rozglądnęłam się dyskretnie we wszystkie strony , szukając jakiegoś podejrzanego . Na szczęście nikt mnie nie obserwował .
- Wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć - Selena pokiwała głową pewna siebie .- Czy w śledztwie są jakieś nowe dowody ?
- Pan Barey , pamiętasz go ? - zapytałam .
- A , tak . - wzdrygnęła .- Co z nim ?
- To on prowadzi dowodzenie . Na razie nic nie znalazł . Mówił , że wszystkie dowody wskazują na to , że Gwen używała samoobrony . Mam nadzieję , że nic jej nie jest - spuściłam głowę przypominając sobie twarz Gwenny .
Nigdy na tak długo się z nią nie rozstawałam . Odczuwałam tęsknotę , wewnętrzny ból , brak bliskiej osoby .
- Też mam taką nadzieję - Selena popatrzyła na mnie z politowaniem i ukradkiem spojrzała na zegarek - O matko , muszę już lecieć . Ale się zasiedziałam ! Zapomniałam , że o szesnastej powinnam odebrać Timmiego z przedszkola !
- Oh - wstałyśmy i odeszłyśmy od stołu .
- Chodź ze mną . Nie puszczę cię samej .
- Nie , idź odebrać małego . - Selena spojrzała na mnie spode łba . - Od porwania Gwen minęły dwa tygodnie . Nie wychodziłam z domu z obawy przed światem. Proszę , bądź spokojna . Za pięć minut będę już w domu . Nic mi nie grozi .- tłumaczyłam , lecz moje obawy od początku były takie same . Nie chciałam tylko , żeby inni tak bardzo się mną przejmowali . Mają swoje życie - a ja swoje . Muszę stanąć na nogi , inaczej już nigdy się nie otrząsnę .
- Ooh ! - westchnęła ciężko . - Tylko zadzwoń , gdy będziesz już w domu .
- Dzięki - pocałowałam ja w policzek i odeszłam w przeciwną stronę .
Mimo , iż serce dalej bolało mnie z obawy nad przyjaciółką dzisiaj znów uznałam , że życie jest piękne . Ptaki ćwierkały radośnie skakając po gałązkach drzew . Tłumy ludzi przemieszczały się po drodze , rozmawiając i śmiejąc się . Wszystko to podkreślało mocno świecące słońce . Zboczyłam na pobliską drogę oglądając wystawy sklepów . Szłam prosto przed siebie opalając twarz i blade po zimie nogi . Mimo , iż gardło trochę mnie bolało pozwoliłam sobie na średniego loda z posypką kakaową . Nie zrezygnowałam też ze zrobienia sobie zdjęć w automacie . Wyszłam prześlicznie mimo podpuchniętych jeszcze od płaczu oczu . Wciąż znajdowałam się w centrum więc ruch na ulicach był dość spory . Ledwo zdołałam przebrnąć w kierunku zmierzającej do mojego domu ulicy, gdzie również nie brakowało żywych dusz . Było jeszcze bardziej gwarno i gorąco .
W skupieniu starałam się oglądać małe fotki . Na każdej miałam inną minę , co sprawiało , że śmiałam się z samej siebie . Odruchowo odwróciłam je na drugą stronę , aby zobaczyć z jakiej firmy są wywołane . W tej chwili moje serce się zatrzymało a krew odpłynęła z wszystkich możliwych miejsc . Zgromadziła się w sercu , które eksplodowało niczym baba jądrowa .
Po drugiej stronie wywołanego ciągu zdjęć , dużymi drukowanymi literami pisało ,, Zamilcz na zawsze , a ktoś bardzo ci bliski dostanie jeszcze jedną szansę . Ostatnią "
Kto to napisał ?! Kto szedł za mną ?!
Kiedy zdjęcia się wywoływały , a ja byłam jeszcze w środku , poprawiając makijaż , ktoś musiał je zabrać , napisać to ostrzeżenie i włożyć z powrotem , zanim zdążyłam wyjść i się zorientować . Owszem , na rynku był tłum ludzi , ale ten ktoś musiał obserwować mnie od dłuższego czasu .
Kto mógłby być tak sprytny i niezauważalny ?
W niepokoju rozejrzałam się dookoła . Tłumy nagle się rozrzedziły . Przycisnęłam zdjęcie do piersi i pobiegłam w kierunku domu , aby jak najszybciej zamknąć się na klucz . Najlepiej dwa .
23 maja 2013
3. Miłośc przede wszystkim
- Kochanie , jak to się stało ?! - mówiła mama przez łzy .
- Nie chcę do tego wracać . - obróciłam głowę , gdy głaskała mnie po czole .
- Rozmawiałam z panem Bareyem . Mówił , że bardzo to wszystko przeżyłaś . Jeśli będziesz czegoś potrzebowała ...
- Mam jedną prośbę . - weszłam jej w słowo .
- Kochanie , wiesz , że twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze . Proszę , mów . - pokiwała głowa współczująco .
- Pozwól , żeby Sean wprowadził się do pokoju gościnnego .- wypaliłam mrużąc oczy .
- Yy .. - mama zwiesiła głowę - Jeśli to dla ciebie takie ważne . Wiesz , że jesteś już pełnoletnia , ale błagam - żadnych wygłupów .
- Chce tylko , żeby był przy mnie 24 godziny na dobę . Czuję się przy nim naprawdę bezpieczna .
- Zgoda . - przytuliła mnie mocno - Nie idź w tym tygodniu do szkoły . Posiedźcie sobie razem z Seanem . Otarła ostatnie łzy i poprawiła opadające na czoło moje brązowe loki .
- Kocham cię mamo . - szepnęłam .
- Jaki chcesz smak lodów ? Truskawkowy czy czekoladowy ? - Sean stał przy lodówce i patrzył na mnie pytająco .
- Czekoladowy . - zażądałam i posłałam chłopakowi szeroki uśmiech . Lody , które przyniósł zmroziły mi palce , zaraz potem całą jamę ustną .
- Jak się czujesz ? - usiadł obok i chwycił mnie za kolano .
- Jak mam się czuć ? W moim domu doszło do zbrodni . - odpowiedziałam zrezygnowana odkładając lody na szklany stół .
- Jesteś bardzo silna . I za to cię kocham - pocałował mnie w szyję . Poczułam mrowienie w palcach u rąk i nóg .
- Też cię kocham - łapiąc go za brodę przyciągnęłam do siebie i pocałowałam . - Dziękuję ci , że zgodziłeś się zamieszkać tutaj . Wiem , że to krępujące ..
- Nie , nie jest - zaprzeczył .
- Nie ? - zdziwiłam się - myślałam , że to najtrudniejszy moment . Jeśli chodzi o dorosłe życie .
- Pozornie przeprowadzka jest trudna . Ale zrobię wszystko , żebyś czuła się bezpieczna . Jesteś dla mnie całym światem . - spojrzałam prosto w jego zdumiewająco duże źrenice . Mocno przyciągnęłam go do siebie . Siedzieliśmy przytuleni , zlepieni w jedno ciało . Głaskał mnie delikatnie i całował namiętnie .
- Umarłabym bez ciebie - zwierzyłam się mu cicho do ucha . Pachniał perfumami od Davida Beckhama .
- Ja bez ciebie bym się nie narodził . Wiesz , często czuje , że bez ciebie moje życie nie miałoby sensu . - przygryzł moją dolną wargę . Przeszył mnie łagodny dreszcz .Sposób w jaki mnie trzymał na swoich kolanach , był taki , jakby chciał mnie chronić . Tym samym sprawił, że poczułam nagłą zmianę nastroju . Było mi lepiej , ale nie najlepiej . Dlaczego każdy dzień nie może być taki : pełen czułości , spokoju, zabawy ? Czy zawsze coś musi mnie zdołować , skrzywdzić , zabijać od środka ?
Położyliśmy się razem na kanapie . Sean trzymał moje nogi i głowę . Całował cudownie po szyi i twarzy . Był zbawieniem , aniołem zesłanym mi po tym strasznym dniu . Nie chciałam nic więcej . Tylko tyle , żeby Gwen wróciła cała i zdrowa , a on zawsze był przy mnie .
- Śpisz ? - zapytałam głaszcząc Seana po policzku .
- Jakby nie było .. - szepnął .
- Wstawaj . Musze iść do sklepu . - syknęłam .
- Moment - podskoczył z miejsca i poszedł w stronę ubikacji - Muszę wziąśc solidny prysznic . - zamknął drzwi posyłając mi słodkiego buziaka .
Spojrzałam na jego poukładane rzeczy . Na wierzchu torby leżała moja ulubiona szara koszula , którą dostał ode mnie na urodziny . Wzięłam ją do rąk i powąchałam . Pachniała dokładnie tak jak on . Odłożyłam ją idealnie prosto z powrotem na miejsce i zamknęłam klapę torby . Była ciężka . Przeważyła moją rękę . Otworzyłam przednią kieszeń , aby sprawdzić co było tego powodem . Wsunęłam rękę delikatnie . Była tam jedna jedyna rzecz .
- Sean ! - zareagowałam podniesionym tonem . W ręku trzymałam pistolet .
- Co się stało ? - wyszedł w samym ręczniku , który owinął sobie wokół pasa . Jego muskularna postura lśniła od wody .
- Co to ma do cholery znaczyć ? - wskazałam na broń od której ręka cała mi drżała .
- To tylko pistolet - podszedł i zabrał go , wkładając do tej samej kieszeni , z której go wyciągnęłam .
- Nie sądziłam , że nosisz takie rzeczy przy sobie . - cała aż podrumieniałam .
- Tak właśnie wywiążę się z twojego pilnowania . Jeśli trzeba będzie - strzelę .
Złapałam się za czoło . Nie sądziłam , że ma pistolet .
- Sean .- podeszłam bliżej niego .
- Tak ? - przeczesał mokre włosy . Kilka kropel spadło na moje policzki .
- Skąd go masz ?
- Dostałem . - wytłumaczył całując mnie w czoło .
- Od kogo ?
- Od twojego ojca . Wczoraj , gdy spałaś .
Poszedł przebrać się do łazienki i wrócił kilka minut później . Czekałam na niego siedząc na sofie . Czy powinnam mu powiedzieć o tym mężczyźnie , z którym spotkała się Gwen rok wcześniej ? Czy przyznać , że to samo auto , którym wtedy przyjechał , odjechało z podjazdu chwilę po zniknięciu przyjaciółki ?
- Wiedziałem , że się przestraszysz . - wyrwał mnie z zamyślenia . Siedziałam w bezruchu . - Nie chciałem mówić ci nic o tego typu sprawach . Po prostu muszę mieć pewność , że będziesz bezpieczna . Czasami dobry cios nie jest ostatecznym . Nie wiemy z kim mamy do czynienia , ani w jakich interesach działa . Musimy być gotowi na wszystko .
- Czuje się jak w kiepskiej komedii detektywistycznej - moje kąciki drgnęły . Pochyliłam głowę i skuliłam się .
- Wiem , że jest ci ciężko . Ale na razie musi być tak jak jest . - Przytrzymał mocno moją rękę . Poczułam się tak , jakby był moją baterią . Właśnie mnie ładował . Przez kilka kolejnych dni poziom baterii będzie spadał , i znów będę potrzebowała jego pomocy . Na szczęście on zawsze jest blisko .
- Nie chcę do tego wracać . - obróciłam głowę , gdy głaskała mnie po czole .
- Rozmawiałam z panem Bareyem . Mówił , że bardzo to wszystko przeżyłaś . Jeśli będziesz czegoś potrzebowała ...
- Mam jedną prośbę . - weszłam jej w słowo .
- Kochanie , wiesz , że twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze . Proszę , mów . - pokiwała głowa współczująco .
- Pozwól , żeby Sean wprowadził się do pokoju gościnnego .- wypaliłam mrużąc oczy .
- Yy .. - mama zwiesiła głowę - Jeśli to dla ciebie takie ważne . Wiesz , że jesteś już pełnoletnia , ale błagam - żadnych wygłupów .
- Chce tylko , żeby był przy mnie 24 godziny na dobę . Czuję się przy nim naprawdę bezpieczna .
- Zgoda . - przytuliła mnie mocno - Nie idź w tym tygodniu do szkoły . Posiedźcie sobie razem z Seanem . Otarła ostatnie łzy i poprawiła opadające na czoło moje brązowe loki .
- Kocham cię mamo . - szepnęłam .
- Jaki chcesz smak lodów ? Truskawkowy czy czekoladowy ? - Sean stał przy lodówce i patrzył na mnie pytająco .
- Czekoladowy . - zażądałam i posłałam chłopakowi szeroki uśmiech . Lody , które przyniósł zmroziły mi palce , zaraz potem całą jamę ustną .
- Jak się czujesz ? - usiadł obok i chwycił mnie za kolano .
- Jak mam się czuć ? W moim domu doszło do zbrodni . - odpowiedziałam zrezygnowana odkładając lody na szklany stół .
- Jesteś bardzo silna . I za to cię kocham - pocałował mnie w szyję . Poczułam mrowienie w palcach u rąk i nóg .
- Też cię kocham - łapiąc go za brodę przyciągnęłam do siebie i pocałowałam . - Dziękuję ci , że zgodziłeś się zamieszkać tutaj . Wiem , że to krępujące ..
- Nie , nie jest - zaprzeczył .
- Nie ? - zdziwiłam się - myślałam , że to najtrudniejszy moment . Jeśli chodzi o dorosłe życie .
- Pozornie przeprowadzka jest trudna . Ale zrobię wszystko , żebyś czuła się bezpieczna . Jesteś dla mnie całym światem . - spojrzałam prosto w jego zdumiewająco duże źrenice . Mocno przyciągnęłam go do siebie . Siedzieliśmy przytuleni , zlepieni w jedno ciało . Głaskał mnie delikatnie i całował namiętnie .
- Umarłabym bez ciebie - zwierzyłam się mu cicho do ucha . Pachniał perfumami od Davida Beckhama .
- Ja bez ciebie bym się nie narodził . Wiesz , często czuje , że bez ciebie moje życie nie miałoby sensu . - przygryzł moją dolną wargę . Przeszył mnie łagodny dreszcz .Sposób w jaki mnie trzymał na swoich kolanach , był taki , jakby chciał mnie chronić . Tym samym sprawił, że poczułam nagłą zmianę nastroju . Było mi lepiej , ale nie najlepiej . Dlaczego każdy dzień nie może być taki : pełen czułości , spokoju, zabawy ? Czy zawsze coś musi mnie zdołować , skrzywdzić , zabijać od środka ?
Położyliśmy się razem na kanapie . Sean trzymał moje nogi i głowę . Całował cudownie po szyi i twarzy . Był zbawieniem , aniołem zesłanym mi po tym strasznym dniu . Nie chciałam nic więcej . Tylko tyle , żeby Gwen wróciła cała i zdrowa , a on zawsze był przy mnie .
- Śpisz ? - zapytałam głaszcząc Seana po policzku .
- Jakby nie było .. - szepnął .
- Wstawaj . Musze iść do sklepu . - syknęłam .
- Moment - podskoczył z miejsca i poszedł w stronę ubikacji - Muszę wziąśc solidny prysznic . - zamknął drzwi posyłając mi słodkiego buziaka .
Spojrzałam na jego poukładane rzeczy . Na wierzchu torby leżała moja ulubiona szara koszula , którą dostał ode mnie na urodziny . Wzięłam ją do rąk i powąchałam . Pachniała dokładnie tak jak on . Odłożyłam ją idealnie prosto z powrotem na miejsce i zamknęłam klapę torby . Była ciężka . Przeważyła moją rękę . Otworzyłam przednią kieszeń , aby sprawdzić co było tego powodem . Wsunęłam rękę delikatnie . Była tam jedna jedyna rzecz .
- Sean ! - zareagowałam podniesionym tonem . W ręku trzymałam pistolet .
- Co się stało ? - wyszedł w samym ręczniku , który owinął sobie wokół pasa . Jego muskularna postura lśniła od wody .
- Co to ma do cholery znaczyć ? - wskazałam na broń od której ręka cała mi drżała .
- To tylko pistolet - podszedł i zabrał go , wkładając do tej samej kieszeni , z której go wyciągnęłam .
- Nie sądziłam , że nosisz takie rzeczy przy sobie . - cała aż podrumieniałam .
- Tak właśnie wywiążę się z twojego pilnowania . Jeśli trzeba będzie - strzelę .
Złapałam się za czoło . Nie sądziłam , że ma pistolet .
- Sean .- podeszłam bliżej niego .
- Tak ? - przeczesał mokre włosy . Kilka kropel spadło na moje policzki .
- Skąd go masz ?
- Dostałem . - wytłumaczył całując mnie w czoło .
- Od kogo ?
- Od twojego ojca . Wczoraj , gdy spałaś .
Poszedł przebrać się do łazienki i wrócił kilka minut później . Czekałam na niego siedząc na sofie . Czy powinnam mu powiedzieć o tym mężczyźnie , z którym spotkała się Gwen rok wcześniej ? Czy przyznać , że to samo auto , którym wtedy przyjechał , odjechało z podjazdu chwilę po zniknięciu przyjaciółki ?
- Wiedziałem , że się przestraszysz . - wyrwał mnie z zamyślenia . Siedziałam w bezruchu . - Nie chciałem mówić ci nic o tego typu sprawach . Po prostu muszę mieć pewność , że będziesz bezpieczna . Czasami dobry cios nie jest ostatecznym . Nie wiemy z kim mamy do czynienia , ani w jakich interesach działa . Musimy być gotowi na wszystko .
- Czuje się jak w kiepskiej komedii detektywistycznej - moje kąciki drgnęły . Pochyliłam głowę i skuliłam się .
- Wiem , że jest ci ciężko . Ale na razie musi być tak jak jest . - Przytrzymał mocno moją rękę . Poczułam się tak , jakby był moją baterią . Właśnie mnie ładował . Przez kilka kolejnych dni poziom baterii będzie spadał , i znów będę potrzebowała jego pomocy . Na szczęście on zawsze jest blisko .
2 . Bądź czujna
- Nie płacz - uspokajał mnie Sean , gdy na miejsce przyjechała policja . Kiedy czarny van odjechał jeszcze raz przeszukałam dom ale po Gwen nie było ani śladu . Jakieś tysiąc razy dzwoniłam pod jej numer , ale nie odbierała , chodź miała telefon ze sobą . Myśląc o mężczyźnie , którego widziałam rok wcześniej , bałam się jeszcze bardziej . Czyżby Gwen miała z nim jakieś porachunki ? Przecież ona nigdy nie zadawała się takimi typami . Przed oczami miałam obraz tamtego październikowego popołudnia . Ścisnęłam powieki mocno i chlipałam przytulając się do swojego chłopaka . Nie mogłam powstrzymać łez , gdy wiedziałam , że Gwen dzieje się coś złego .Usłyszałam za sobą ciepły głos .
- Obdzwoniliśmy całą jej rodzinę i znajomych ze szkoły . Wysłałem policjanta nawet do jej sąsiadów. Nikt nie widział jej odkąd wyszła z tobą . - zakomunikował komisarz . Był mi znajomy , ponieważ tata pełni ten sam zawód . Nie raz pan Barey odwiedził moją rodzinę .
Oderwałam się od Seana , który przytulał mnie i dodawał otuchy . Pan Barey chciał zebrać wszystkie informacje , aby potwierdzić , że doszło do porwania . - Dopuszczamy możliwość , że poszła gdzieś samowolnie , ale na stłuczonym wazonie znaleźliśmy krople krwi . Nasi eksperci ustalili , że należy do twojej przyjaciółki . Zapewne stłukła ją nogą podczas samoobrony . Ale te informacje nie są jeszcze pewne . Jeszcze jedno . Nie znaleźliśmy żadnych odcisków palców . Ale ktoś kto tu był na pewno zostawił jakiś ślad . Sprawdzimy to . Dziś jeszcze musimy zebrać twoje zeznania , aby zarysować dokładny przebieg sytuacji ..
- Chcesz to zrobić teraz ? - zapytał mnie Sean ukazując swoje piękne , teraz smutne oczy .
- Yhm - wzdrygnęłam , choć nie miałam na to najmniejszej ochoty .
Usiedliśmy w trójkę na dużej ławce , koło wejścia do domu . Sean mocno trzymał mnie za rękę . W takich chwilach uświadamiam sobie , jak bardzo go kocham .
- Proszę zobrazować przebieg zdarzeń - powiedział policjant włączając megafon dużym przyciskiem.
- Byłyśmy na górze ... i .. - wciąż chlipałam a do oczu mimowolnie napłynęły mi łzy . - Miałyśmy zrobić imprezę . - przed oczami miałam naszą rozmowę . - Zadzwonił dzwonek i Gwen poszła otworzyć . Ja zostałam w łazience . Potem mało wyraźnie , ale słyszałam rozmowy . Gwen głośniej krzyknęła ,, Co ty tu robisz ?! " Następnie ten ktoś stłukł wazon obok drzwi i trzasnął drzwiami . Od razu mówię - nie mam pojęcia , kim był ten człowiek , ale mimo , że mówili bardzo cicho rozpoznałam głos mężczyzny .
- Dobrze . Czy twoja przyjaciółka , Gwen Because mówiła , ze ktoś ja prześladuje , nęka , krzywdzi ? - zapytał stróż prawa .
- Nie - odpowiedziałam stanowczo . - Nigdy nic nie mówiła .
Zawahałam się . Skąd miałam być pewna , że Gwen nie miała żadnych problemów , skoro nie powiedziała mi nic o facecie w czerni ? Nawet boję się myśleć , kim był i czego chciał .
- Czy miała jakiś nieprzyjaciół ? - policjant zadał kolejne pytanie , które było jak mocny cios brzuch . Dolna warga cała mi drżała a serce waliło jak młotem . Nie mogłam opanować swoich myśli , mój umysł odtwarzał coraz gorsze przypuszczenia i sceny .
- Zawsze była miła i przyjacielska . Nie znam osoby , która chciałaby ją skrzywdzić . - wypaliłam , ponieważ wewnętrzny głos przywoływał słowa - ,, Piśniesz choć słowo a już nigdy nie będziesz mogła wydobyć z siebie głosu . " Bałam się pochopnie zdradzać prawdę . Może porywacz ma zamiar zażądać czegoś i puścić Gwen całą ? Gdy teraz nie umilknę mogę stracić taką okazję .
Zimny pot lał mi się z pleców .
- Ostatnie pytanie . Czy zauważyłaś kogoś podejrzanego ? Ktoś szedł za wami , gdy wracałyście z basenu ? - komisarz wstał .
- Nikogo nie widziałam .
Pan Barey zamyślił się chwilę .
- No cóż . Z tych informacji nie można wiele wywnioskować , ale zrobimy co w naszej mocy . A ty - wskazał na Seana - bądź przy niej . Najlepiej będzie , żebyście spędzali ze sobą dużo czasu . A ty , Hana , nie siedź sama w domu ani w żadnym innym miejscu . Bądż czujna . Gdybyś zauważyła kogoś podejrzanego dzwoń od razu . Nie zastanawiaj się .Nie wiadomo jaki był powód porwania Gwen . Byc może , że porywacz .... - umilkł , jakby zdał sobie sprawę , jak gwałtownie wzrosło moje ciśnienie . - Po prostu , bądź z chłopakiem . Wtedy będę wiedział , że jesteś bezpieczna .
- Obdzwoniliśmy całą jej rodzinę i znajomych ze szkoły . Wysłałem policjanta nawet do jej sąsiadów. Nikt nie widział jej odkąd wyszła z tobą . - zakomunikował komisarz . Był mi znajomy , ponieważ tata pełni ten sam zawód . Nie raz pan Barey odwiedził moją rodzinę .
Oderwałam się od Seana , który przytulał mnie i dodawał otuchy . Pan Barey chciał zebrać wszystkie informacje , aby potwierdzić , że doszło do porwania . - Dopuszczamy możliwość , że poszła gdzieś samowolnie , ale na stłuczonym wazonie znaleźliśmy krople krwi . Nasi eksperci ustalili , że należy do twojej przyjaciółki . Zapewne stłukła ją nogą podczas samoobrony . Ale te informacje nie są jeszcze pewne . Jeszcze jedno . Nie znaleźliśmy żadnych odcisków palców . Ale ktoś kto tu był na pewno zostawił jakiś ślad . Sprawdzimy to . Dziś jeszcze musimy zebrać twoje zeznania , aby zarysować dokładny przebieg sytuacji ..
- Chcesz to zrobić teraz ? - zapytał mnie Sean ukazując swoje piękne , teraz smutne oczy .
- Yhm - wzdrygnęłam , choć nie miałam na to najmniejszej ochoty .
Usiedliśmy w trójkę na dużej ławce , koło wejścia do domu . Sean mocno trzymał mnie za rękę . W takich chwilach uświadamiam sobie , jak bardzo go kocham .
- Proszę zobrazować przebieg zdarzeń - powiedział policjant włączając megafon dużym przyciskiem.
- Byłyśmy na górze ... i .. - wciąż chlipałam a do oczu mimowolnie napłynęły mi łzy . - Miałyśmy zrobić imprezę . - przed oczami miałam naszą rozmowę . - Zadzwonił dzwonek i Gwen poszła otworzyć . Ja zostałam w łazience . Potem mało wyraźnie , ale słyszałam rozmowy . Gwen głośniej krzyknęła ,, Co ty tu robisz ?! " Następnie ten ktoś stłukł wazon obok drzwi i trzasnął drzwiami . Od razu mówię - nie mam pojęcia , kim był ten człowiek , ale mimo , że mówili bardzo cicho rozpoznałam głos mężczyzny .
- Dobrze . Czy twoja przyjaciółka , Gwen Because mówiła , ze ktoś ja prześladuje , nęka , krzywdzi ? - zapytał stróż prawa .
- Nie - odpowiedziałam stanowczo . - Nigdy nic nie mówiła .
Zawahałam się . Skąd miałam być pewna , że Gwen nie miała żadnych problemów , skoro nie powiedziała mi nic o facecie w czerni ? Nawet boję się myśleć , kim był i czego chciał .
- Czy miała jakiś nieprzyjaciół ? - policjant zadał kolejne pytanie , które było jak mocny cios brzuch . Dolna warga cała mi drżała a serce waliło jak młotem . Nie mogłam opanować swoich myśli , mój umysł odtwarzał coraz gorsze przypuszczenia i sceny .
- Zawsze była miła i przyjacielska . Nie znam osoby , która chciałaby ją skrzywdzić . - wypaliłam , ponieważ wewnętrzny głos przywoływał słowa - ,, Piśniesz choć słowo a już nigdy nie będziesz mogła wydobyć z siebie głosu . " Bałam się pochopnie zdradzać prawdę . Może porywacz ma zamiar zażądać czegoś i puścić Gwen całą ? Gdy teraz nie umilknę mogę stracić taką okazję .
Zimny pot lał mi się z pleców .
- Ostatnie pytanie . Czy zauważyłaś kogoś podejrzanego ? Ktoś szedł za wami , gdy wracałyście z basenu ? - komisarz wstał .
- Nikogo nie widziałam .
Pan Barey zamyślił się chwilę .
- No cóż . Z tych informacji nie można wiele wywnioskować , ale zrobimy co w naszej mocy . A ty - wskazał na Seana - bądź przy niej . Najlepiej będzie , żebyście spędzali ze sobą dużo czasu . A ty , Hana , nie siedź sama w domu ani w żadnym innym miejscu . Bądż czujna . Gdybyś zauważyła kogoś podejrzanego dzwoń od razu . Nie zastanawiaj się .Nie wiadomo jaki był powód porwania Gwen . Byc może , że porywacz .... - umilkł , jakby zdał sobie sprawę , jak gwałtownie wzrosło moje ciśnienie . - Po prostu , bądź z chłopakiem . Wtedy będę wiedział , że jesteś bezpieczna .
22 maja 2013
1 . Gwen ?
Mężczyzna w czarnej bluzie wyszedł z auta . Miał na głowie kapuzę .Wzięłam bardzo głęboki wdech i zza pustych pudeł przyglądałam się sytuacji . Śledziłam swoją przyjaciółkę Gwen . Wiedziałam , że coś przede mną ukrywa . Od miesiąca jej zachowanie było dziwne , wręcz irytujące . Postanowiłam sprawdzić co było tego przyczyną .Jej tropem doszłam do starego magazynu za miastem , chociaż mówiła mi , że jedzie z mamą na zakupy .
- Jesteś sama ? - zapytał chłodnym tonem, a jego głos rozbrzmiewał w moich uszach niczym dzwon .
- Jak zawsze - Gwen stała obok gościa , ten wysunął rękę przybliżając ją do siebie . Był wyższy od licealistki . Ona odepchnęła go lekko . Szarpnął jej rękę . Przyjaciółka jęknęła a mi zaparło dech .
- Przyniosłam to , czego chciałeś - podała mu teczkę .Otworzył ją zapalając papierosa . Pogrążyli się w dymie . Widziałam , jak Gwen cała się trzęsie .
Mężczyzna kiwną głową , na znak , że wszystko się zgadza .
- Pamiętaj . Piśniesz choć słowo , a już nigdy nie będziesz miała okazji wydobyć z siebie głosu . - pogroził jej i wsiadł do czarnego vana . Odjechał zostawiając po sobie smugę dymu . Mokre policzki Gwen całe świeciły się od jasnych reflektorów . Pobiegła w stronę wyjścia ocierając je . Na szczęście nie zauważyła mojej obecności .
Nie miałam pojęcia co tam robiła , czego ten facet od niej chciał . Jedno jest pewne . Nie miał pokojowych zamiarów .
ROK PÓŹNIEJ
- To co , jakaś imprezka ? - zaśmiała się Gwen .
- Rodzice by mnie zabili .- zaprzeczyłam , chodź rozważałam taką możliwość .
Byłyśmy w moim domu , dokładnie w trzy- kabinowej łazience . Po basenie chciałyśmy się odświeżyć , biorąc gorący prysznic .Moja rodzina od pokoleń uprawiała pływanie . Co piątek zabieraliśmy i Gwen na miejski basen . W tym tygodniu rodzice wyjechali w góry , więc miałyśmy cały dom do dyspozycji .
- Dlaczego ? Han wyluzuj ! Mamy osiemnaście lat . Taka imprezka to nic złego . Poza tym ... - położyła swoją sportową torbę na szafce patrząc na mnie niezręcznie .
- Co ? - wzdrygnęłam się i zaprzestałam wypakowywać rzeczy .
- Wiem , że mnie zabijesz .. - usiadła na zamkniętym sedesie wiążąc swoje długie włosy w kucyka .
- Nie .... - pokiwałam głową w obie strony niedowierzająco . - Gwen , jak mogłaś ?!
- Przepraszam ! Rozmawiałam z Luke'm o tym , że za mało się bawimy . Potem zaproponował , żebym zrobiła imprezę , ale wiesz , że moja mama w weekendy pracuje w domu . - mówiła wciąż na jednym tchu .
- Dobra . Powiedz lepiej na kiedy to ... zorganizowałaś ? - złapałam się za głowę czekając na odpowiedź .
- Dziś o 17 . - odpowiedziała wstając . - Jeszcze raz przepraszam , ale musisz mi uwierzyć ! Zabawa będzie przednia .
-Bez komentarza .. - spuściłam głowę i zaczęłam się rozpakowywać .
- Wiesz , że cię kocham ? - przytuliła się do mnie mocno .
- Oj wiem . - zajęłyśmy się przygotowywaniem do kąpieli . Plusk wody rozbrzmiewał mi w uszach . Prawie nie usłyszałam dzwonka do drzwi .
- O , czyżby to imprezowicze ? Godzinę przed czasem ? - zapytała zdziwiona Gwen . - No cóż , wpuszczę ich do środka i zapodam muzykę , Zaraz wracam .
Obróciłam się w kierunku drzwi , ale Gwen już wyszła . Nie miałam jej za złe , że zorganizowała imprezę . Jeśli tylko rodzice się nie dowiedzą , jestem za .Wytarłam mokre od wody ręce w wiszący na wieszaku ręcznik i zaczęłam się stopniowo rozbierać . Byłam na piętrze , więc odgłosy z przedpokoju były dość niewyraźne . Udało mi się usłyszeć kilka słów Gwen ,, Co ty tu robisz ?! " . Zaraz potem stłumiony krzyk , trzask drzwi i tłuczonego szkła . Zaniepokojona zeszłam na dół . Czyżby imprezowicze byli na tyle niewychowani , aby krzyczeć i trzaskać drzwiami ?
Zeszłam cicho po schodach . Nikogo nie zobaczyłam. Kuchnia i salon też był pusty . Gdy zobaczyłam stłuczony, stojący na komodzie obok drzwi wejściowych , wazon , straciłam resztkę wyrozumiałości .
- Co za wandale ! - skrzywiłam się w niesmaku . Aby cały plan imprezy wyszedł bez szwanku , muszę kupić identyczny wazon . Ciekawe , co jeszcze rozwalą ?
- Gwen ? - zawołałam rozglądając się . Odpowiedziała mi głucha cisza . Podeszłam więc do okien , z których widać było podjazd do naszego domu . Oprócz mojego nowego auta , z miejsca ruszył ..... czarny van . Spojrzałam chyłkiem na rejestrację . Boże .. numery się zgadzały ..
Odjechał z piskiem opon . Złapałam się za czoło niedowierzająco . Rok temu tym samym autem przyjechał gość , z którym Gwen potajemnie się spotkała . Jeszcze z nią o tym nie rozmawiałam . Szczerze liczyłam na to , że to kolega jej mamy . Poza tym od tamtego spotkania Gwen zachowywała się normalnie .
Czarna jak węgiel karoseria auta błyszczała w słońcu . Gdzie Gwen ?
- Gwen , nie wygłupiaj się ! - warknęłam ale bez rezultatu . Przed oczami miałam najgorsze .
Subskrybuj:
Posty (Atom)