- Jak ty się mała czujesz ? - zapytała mnie Selena delikatnie głaszcząc po ramieniu.
Siedziałyśmy w pobliskiej kawiarni Bee . Wyszłam razem ze starszą siostrą . Sean miał dzisiaj test na prawo jazdy . Był zdruzgotany i nie chciał się ze mną rozstawać . Cudem zgodził się , gdy w odwiedziny przyjechała Selena i zaproponowała ,, opiekę nade mną " .
- Nie jest najlepiej .. - przyznałam biorąc łyk słodkiego ponczu malinowego . - W każdym razie dziękuję , że przyjechałaś . - Rozglądnęłam się dyskretnie we wszystkie strony , szukając jakiegoś podejrzanego . Na szczęście nikt mnie nie obserwował .
- Wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć - Selena pokiwała głową pewna siebie .- Czy w śledztwie są jakieś nowe dowody ?
- Pan Barey , pamiętasz go ? - zapytałam .
- A , tak . - wzdrygnęła .- Co z nim ?
- To on prowadzi dowodzenie . Na razie nic nie znalazł . Mówił , że wszystkie dowody wskazują na to , że Gwen używała samoobrony . Mam nadzieję , że nic jej nie jest - spuściłam głowę przypominając sobie twarz Gwenny .
Nigdy na tak długo się z nią nie rozstawałam . Odczuwałam tęsknotę , wewnętrzny ból , brak bliskiej osoby .
- Też mam taką nadzieję - Selena popatrzyła na mnie z politowaniem i ukradkiem spojrzała na zegarek - O matko , muszę już lecieć . Ale się zasiedziałam ! Zapomniałam , że o szesnastej powinnam odebrać Timmiego z przedszkola !
- Oh - wstałyśmy i odeszłyśmy od stołu .
- Chodź ze mną . Nie puszczę cię samej .
- Nie , idź odebrać małego . - Selena spojrzała na mnie spode łba . - Od porwania Gwen minęły dwa tygodnie . Nie wychodziłam z domu z obawy przed światem. Proszę , bądź spokojna . Za pięć minut będę już w domu . Nic mi nie grozi .- tłumaczyłam , lecz moje obawy od początku były takie same . Nie chciałam tylko , żeby inni tak bardzo się mną przejmowali . Mają swoje życie - a ja swoje . Muszę stanąć na nogi , inaczej już nigdy się nie otrząsnę .
- Ooh ! - westchnęła ciężko . - Tylko zadzwoń , gdy będziesz już w domu .
- Dzięki - pocałowałam ja w policzek i odeszłam w przeciwną stronę .
Mimo , iż serce dalej bolało mnie z obawy nad przyjaciółką dzisiaj znów uznałam , że życie jest piękne . Ptaki ćwierkały radośnie skakając po gałązkach drzew . Tłumy ludzi przemieszczały się po drodze , rozmawiając i śmiejąc się . Wszystko to podkreślało mocno świecące słońce . Zboczyłam na pobliską drogę oglądając wystawy sklepów . Szłam prosto przed siebie opalając twarz i blade po zimie nogi . Mimo , iż gardło trochę mnie bolało pozwoliłam sobie na średniego loda z posypką kakaową . Nie zrezygnowałam też ze zrobienia sobie zdjęć w automacie . Wyszłam prześlicznie mimo podpuchniętych jeszcze od płaczu oczu . Wciąż znajdowałam się w centrum więc ruch na ulicach był dość spory . Ledwo zdołałam przebrnąć w kierunku zmierzającej do mojego domu ulicy, gdzie również nie brakowało żywych dusz . Było jeszcze bardziej gwarno i gorąco .
W skupieniu starałam się oglądać małe fotki . Na każdej miałam inną minę , co sprawiało , że śmiałam się z samej siebie . Odruchowo odwróciłam je na drugą stronę , aby zobaczyć z jakiej firmy są wywołane . W tej chwili moje serce się zatrzymało a krew odpłynęła z wszystkich możliwych miejsc . Zgromadziła się w sercu , które eksplodowało niczym baba jądrowa .
Po drugiej stronie wywołanego ciągu zdjęć , dużymi drukowanymi literami pisało ,, Zamilcz na zawsze , a ktoś bardzo ci bliski dostanie jeszcze jedną szansę . Ostatnią "
Kto to napisał ?! Kto szedł za mną ?!
Kiedy zdjęcia się wywoływały , a ja byłam jeszcze w środku , poprawiając makijaż , ktoś musiał je zabrać , napisać to ostrzeżenie i włożyć z powrotem , zanim zdążyłam wyjść i się zorientować . Owszem , na rynku był tłum ludzi , ale ten ktoś musiał obserwować mnie od dłuższego czasu .
Kto mógłby być tak sprytny i niezauważalny ?
W niepokoju rozejrzałam się dookoła . Tłumy nagle się rozrzedziły . Przycisnęłam zdjęcie do piersi i pobiegłam w kierunku domu , aby jak najszybciej zamknąć się na klucz . Najlepiej dwa .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz