22 maja 2013

1 . Gwen ?


Mężczyzna w czarnej bluzie wyszedł z auta . Miał na głowie kapuzę .Wzięłam bardzo głęboki wdech i zza pustych pudeł przyglądałam się sytuacji  . Śledziłam swoją przyjaciółkę Gwen  . Wiedziałam , że coś przede mną ukrywa . Od miesiąca jej zachowanie  było dziwne , wręcz irytujące . Postanowiłam sprawdzić co było tego przyczyną .Jej tropem doszłam do starego magazynu za miastem , chociaż mówiła mi , że jedzie z mamą na zakupy .
- Jesteś sama ? - zapytał chłodnym tonem, a jego głos rozbrzmiewał w moich uszach niczym dzwon .
- Jak zawsze - Gwen stała obok gościa , ten wysunął rękę przybliżając ją do siebie . Był wyższy od licealistki . Ona odepchnęła go lekko . Szarpnął jej rękę . Przyjaciółka jęknęła a mi zaparło dech .
- Przyniosłam to , czego chciałeś - podała mu teczkę .Otworzył ją zapalając papierosa . Pogrążyli się w dymie . Widziałam , jak Gwen cała się trzęsie .
Mężczyzna kiwną głową , na znak , że wszystko się zgadza .
- Pamiętaj . Piśniesz choć słowo , a już nigdy nie będziesz miała okazji wydobyć z siebie głosu . - pogroził jej i wsiadł do czarnego vana . Odjechał zostawiając po sobie smugę dymu . Mokre policzki Gwen całe świeciły się od jasnych reflektorów . Pobiegła w stronę wyjścia ocierając je . Na szczęście nie zauważyła mojej obecności .
Nie miałam pojęcia co tam robiła , czego ten facet od niej chciał . Jedno jest pewne . Nie miał pokojowych zamiarów .



ROK PÓŹNIEJ


- To co , jakaś imprezka ? - zaśmiała się Gwen .
- Rodzice by mnie zabili .- zaprzeczyłam , chodź rozważałam taką możliwość .
Byłyśmy w moim domu , dokładnie w trzy- kabinowej łazience . Po basenie chciałyśmy się odświeżyć , biorąc gorący prysznic .Moja rodzina od pokoleń uprawiała pływanie . Co piątek zabieraliśmy i Gwen na miejski basen . W tym tygodniu rodzice wyjechali w góry , więc miałyśmy cały dom do dyspozycji .
- Dlaczego ? Han wyluzuj ! Mamy osiemnaście lat . Taka imprezka to nic złego . Poza tym ... - położyła swoją sportową torbę na szafce patrząc na mnie niezręcznie .
- Co ? - wzdrygnęłam się i zaprzestałam wypakowywać rzeczy .
- Wiem , że mnie zabijesz .. - usiadła na zamkniętym sedesie wiążąc swoje długie włosy w kucyka .
- Nie .... - pokiwałam głową w obie strony niedowierzająco . - Gwen , jak mogłaś ?!
- Przepraszam ! Rozmawiałam z Luke'm o tym , że za mało się bawimy . Potem zaproponował , żebym zrobiła imprezę , ale wiesz , że moja mama w weekendy pracuje w domu . - mówiła wciąż na jednym tchu .
- Dobra . Powiedz lepiej na kiedy to ... zorganizowałaś ? - złapałam się za głowę czekając na odpowiedź .
- Dziś o 17 . - odpowiedziała wstając . - Jeszcze raz przepraszam , ale musisz mi uwierzyć ! Zabawa będzie przednia .
-Bez komentarza .. - spuściłam głowę i zaczęłam się rozpakowywać .
- Wiesz , że cię kocham ? - przytuliła się do mnie mocno .
- Oj wiem . - zajęłyśmy się przygotowywaniem do kąpieli . Plusk wody rozbrzmiewał mi w uszach . Prawie nie usłyszałam dzwonka do drzwi .
- O , czyżby to imprezowicze ? Godzinę przed czasem ? - zapytała zdziwiona Gwen . - No cóż , wpuszczę ich do środka i zapodam muzykę , Zaraz wracam .
Obróciłam się w kierunku drzwi , ale Gwen już wyszła . Nie miałam jej za złe , że zorganizowała imprezę . Jeśli tylko rodzice się nie dowiedzą , jestem za .Wytarłam mokre od wody ręce w wiszący na wieszaku ręcznik i zaczęłam się stopniowo rozbierać . Byłam na piętrze , więc odgłosy z przedpokoju były dość niewyraźne . Udało mi się usłyszeć kilka słów Gwen ,, Co ty tu robisz ?! " . Zaraz potem stłumiony krzyk , trzask drzwi i tłuczonego szkła . Zaniepokojona zeszłam na dół . Czyżby  imprezowicze byli na tyle niewychowani , aby krzyczeć i trzaskać drzwiami ?
Zeszłam cicho po schodach . Nikogo nie zobaczyłam. Kuchnia i salon też był pusty . Gdy zobaczyłam stłuczony, stojący na komodzie obok drzwi wejściowych , wazon , straciłam resztkę wyrozumiałości .
- Co za wandale ! - skrzywiłam się w niesmaku . Aby cały plan imprezy wyszedł bez szwanku , muszę kupić identyczny wazon . Ciekawe  , co jeszcze rozwalą ?
- Gwen ? - zawołałam rozglądając się . Odpowiedziała mi głucha cisza . Podeszłam więc do okien , z których widać było podjazd do naszego domu . Oprócz mojego nowego auta , z miejsca ruszył ..... czarny van . Spojrzałam chyłkiem na rejestrację . Boże .. numery się zgadzały ..
Odjechał z piskiem opon . Złapałam się za czoło niedowierzająco . Rok temu tym samym autem przyjechał gość , z którym Gwen potajemnie się spotkała . Jeszcze z nią o tym nie rozmawiałam . Szczerze liczyłam na to , że to kolega jej mamy . Poza tym od tamtego spotkania Gwen zachowywała się normalnie .
Czarna jak węgiel karoseria auta błyszczała w słońcu . Gdzie Gwen ?
- Gwen , nie wygłupiaj się ! - warknęłam ale bez rezultatu . Przed oczami miałam najgorsze .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz