23 maja 2013

3. Miłośc przede wszystkim

- Kochanie , jak to się stało ?! - mówiła mama przez łzy .
- Nie chcę do tego wracać . - obróciłam głowę , gdy głaskała mnie po czole .
- Rozmawiałam z panem Bareyem . Mówił , że bardzo to wszystko przeżyłaś . Jeśli będziesz czegoś potrzebowała ...
- Mam jedną prośbę . - weszłam jej w słowo .
- Kochanie , wiesz , że twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze . Proszę , mów . - pokiwała głowa współczująco .
- Pozwól , żeby Sean wprowadził się do pokoju gościnnego .- wypaliłam mrużąc oczy .
- Yy .. - mama zwiesiła głowę - Jeśli to dla ciebie takie ważne . Wiesz , że jesteś już pełnoletnia , ale błagam - żadnych wygłupów .
- Chce tylko , żeby był przy mnie 24 godziny na dobę . Czuję się przy nim naprawdę bezpieczna .
- Zgoda . -  przytuliła mnie mocno - Nie idź w tym tygodniu do szkoły . Posiedźcie sobie razem z Seanem . Otarła ostatnie łzy i poprawiła opadające na czoło moje brązowe loki .
- Kocham cię mamo . - szepnęłam .

- Jaki chcesz smak lodów ? Truskawkowy czy czekoladowy ? - Sean stał przy lodówce i patrzył na mnie pytająco .
- Czekoladowy . - zażądałam i posłałam chłopakowi szeroki uśmiech . Lody , które przyniósł zmroziły mi palce , zaraz potem całą jamę ustną .
- Jak się czujesz ? - usiadł obok i chwycił mnie za kolano .
- Jak mam się czuć ? W moim domu doszło do zbrodni . - odpowiedziałam zrezygnowana odkładając lody na szklany stół .
- Jesteś bardzo silna . I za to cię kocham - pocałował mnie w szyję . Poczułam mrowienie w palcach u rąk i nóg .
- Też cię kocham - łapiąc go za brodę przyciągnęłam do siebie i pocałowałam . - Dziękuję ci , że zgodziłeś się zamieszkać tutaj . Wiem , że to krępujące ..
- Nie , nie jest - zaprzeczył .
- Nie ? - zdziwiłam się - myślałam , że to najtrudniejszy moment . Jeśli chodzi o dorosłe życie .
- Pozornie przeprowadzka jest trudna . Ale zrobię wszystko , żebyś czuła się bezpieczna . Jesteś dla mnie całym światem . - spojrzałam prosto w jego zdumiewająco duże źrenice . Mocno przyciągnęłam go do siebie . Siedzieliśmy przytuleni , zlepieni w jedno ciało . Głaskał mnie delikatnie i całował namiętnie .
- Umarłabym bez ciebie - zwierzyłam się mu cicho do ucha . Pachniał perfumami od Davida Beckhama .
- Ja bez ciebie bym się nie narodził . Wiesz , często czuje , że bez ciebie moje życie nie miałoby sensu . - przygryzł moją dolną wargę . Przeszył mnie łagodny dreszcz .Sposób w jaki mnie trzymał na swoich kolanach , był taki , jakby chciał mnie chronić . Tym samym sprawił, że poczułam nagłą zmianę nastroju . Było mi lepiej , ale nie najlepiej . Dlaczego każdy dzień nie może być taki : pełen czułości , spokoju, zabawy ? Czy zawsze coś musi mnie zdołować , skrzywdzić , zabijać od środka ?
Położyliśmy się razem na kanapie . Sean trzymał moje nogi i głowę . Całował cudownie po szyi i twarzy . Był zbawieniem , aniołem zesłanym mi po tym strasznym dniu . Nie chciałam nic więcej . Tylko tyle , żeby Gwen wróciła cała i zdrowa , a on zawsze był przy mnie .


- Śpisz ? - zapytałam głaszcząc Seana po policzku .
- Jakby nie było .. - szepnął .
- Wstawaj . Musze iść do sklepu . - syknęłam .
- Moment - podskoczył z miejsca i poszedł w stronę ubikacji - Muszę wziąśc solidny prysznic . - zamknął drzwi posyłając mi słodkiego buziaka .
Spojrzałam na jego poukładane rzeczy . Na wierzchu torby leżała moja ulubiona szara koszula , którą dostał ode mnie na urodziny . Wzięłam ją do rąk i powąchałam . Pachniała dokładnie tak jak on . Odłożyłam ją idealnie prosto z powrotem na miejsce i zamknęłam klapę torby . Była ciężka . Przeważyła moją rękę . Otworzyłam przednią kieszeń , aby sprawdzić co było tego powodem . Wsunęłam rękę delikatnie . Była tam jedna jedyna rzecz .
- Sean ! - zareagowałam podniesionym tonem . W ręku trzymałam pistolet .
- Co się stało ? - wyszedł w samym ręczniku , który owinął sobie wokół pasa . Jego muskularna postura lśniła od wody .
- Co to ma do cholery znaczyć ?  - wskazałam na broń od której ręka cała mi drżała .
- To tylko pistolet - podszedł i zabrał go , wkładając do tej samej kieszeni , z której go wyciągnęłam .
- Nie sądziłam , że nosisz takie rzeczy przy sobie . - cała aż podrumieniałam .
- Tak właśnie wywiążę się z twojego pilnowania . Jeśli trzeba będzie - strzelę .
Złapałam się za czoło . Nie sądziłam  , że ma pistolet .
- Sean .- podeszłam bliżej niego .
- Tak ? - przeczesał mokre włosy . Kilka kropel spadło na moje policzki .
- Skąd go masz ?
- Dostałem . - wytłumaczył całując mnie w czoło .
- Od kogo ?
- Od twojego ojca . Wczoraj , gdy spałaś .
Poszedł przebrać się do łazienki i wrócił kilka minut później . Czekałam na niego siedząc na sofie . Czy powinnam mu powiedzieć o tym mężczyźnie , z którym spotkała się Gwen rok wcześniej ? Czy przyznać , że to samo auto , którym wtedy przyjechał , odjechało z podjazdu chwilę po zniknięciu przyjaciółki ?
- Wiedziałem , że się przestraszysz . - wyrwał mnie z zamyślenia . Siedziałam w bezruchu . - Nie chciałem mówić ci nic o tego typu sprawach . Po prostu muszę mieć pewność , że będziesz bezpieczna . Czasami dobry cios nie jest ostatecznym . Nie wiemy z kim mamy do czynienia , ani w jakich interesach działa . Musimy być gotowi na wszystko .
- Czuje się jak w kiepskiej komedii detektywistycznej - moje kąciki drgnęły . Pochyliłam głowę i skuliłam się .
- Wiem , że jest ci ciężko . Ale na razie musi być tak jak jest . - Przytrzymał mocno moją rękę . Poczułam się tak , jakby był moją baterią . Właśnie mnie ładował . Przez kilka kolejnych dni poziom baterii będzie spadał , i znów będę potrzebowała jego pomocy . Na szczęście on zawsze jest blisko .

1 komentarz:

  1. Świetnie !
    Czy związek hany i Seana się rozpadnie ?
    Ciekawe co z Gwen ...

    OdpowiedzUsuń